|
|
Relacje z wypraw
Wybierz wyprawę:
Charakusa 2007»
The Throne Of The Sun Tiger Energy Expedition 2007»
Tilicho Lake and Peak 2007»
Charakusa – szczegóły w relacji Adama Pustelnika
|
Sukcesem i szczęśliwie, pomimo wypadku, zakończyła się blisko dwumiesięczna międzynarodowa wyprawa, w skład której wchodzili: Adam Pustelnik, Nicolas i Olivier Favresse, Sean Villanueva. Wytyczyli oni dwie nowe drogi w dolinie Charakusa. O przejściach teamu już informowaliśmy (patrz: Bezsenność w Charakusa ...), ale teraz możemy przedstawić informację z pierwszego źródła, czyli od Adama.
Po pierwsze wszystko skończyło się dobrze, i wszyscy mogliśmy wrócić do swoich ukochanych, a to jest najważniejsze. Po prawie 40 dniach pobytu w bazie i dodatkowych 15 związanych z przybyciem na miejsce, 10 sierpnia zakończyła się mieszana polsko-belgijska wyprawa do doliny Charakusa w Pakistanie.
Celem było poprowadzenie nowych dróg na otaczających dolinę granitowych ścianach, w możliwie najczystszym stylu. Cel ten udało się zrealizować, a w efekcie powstały dwie nowe drogi na niezdobytych dotąd turniach.
Pierwszą ze ścian był filar zachodniej części masywu K7. Ma ona około 1300 metrów wysokości. Jej pokonanie zajęło wyprawie 16 dni. Klasycznie udało się pokonać wszystkie wyciągi prócz 10 metrów zalanego lodem zacięcia, które w normalnych warunkach nie powinno stanowić problemów.
Najtrudniejszy wyciąg został wyceniony na 7c i wiedzie słabo urzeźbiona płytą, której wcześniejsze pokonanie wymagało całodniowej hakówki. Oprócz niego na drodze znajduje się jeszcze kilka siódemkowych wyciągów a prawie żadna długość liny nie jest łatwiejsza niż VI+. Na drodze pozostawiono 8 haków i 12 spitów z czego wszystkie oprócz jednego służyły do zawieszenia portaledgeów.
Z powodu złych warunków pogodowych wyprawie nie udało się niestety osiągnąć szczytu. Zespół zakończył wspinaczkę po ok. 1000 metrów granitowej części ściany, na polach śnieżnych które po ok. 300-400 metrach wyprowadzały na szczyt filara.
Było to pierwsze przejście ściany, którą zespół nazwał Badal, co w tłumaczeniu z Urdu na angielski oznacza "Mix Cloudy".
Druga ściana to turnia znajdująca się na zachód od filara, którym Steve House wszedł na K7. Została ona pokonana w stylu skrajnie innym niż Badal. W ciągu 24 godzin zespół pokonał 950 metrów przewyższenia, a cała akcja w ta i z powrotem do bazy zajęła około 40 godzin.
|
|
Drogę ze względu na wielość oraz wielkość półek nazwano Ledgeway to Heaven. Całość udało się pokonać klasycznie a jej trudności to krótki, boulderowy odcinek wyceniony na 7b+. Większość wyciągów jest jednak trudniejsza niż VI+. Dodatkowo pojawiają się dwa, łącznie ok.300 metrów, odcinki wspinaczki lotnej.
Ścianę nazwano Nafees Khup (igła Nafeesa) na cześć Nafeesa, pakistańskiego przewodnika wyprawy.
Po pokonaniu Nafees Khup, Nicolas Favresse i Seane Villanueva w towarzystwie Jurka Stefańskiego, który w tym samym czasie z Jaśkiem Kuczerą przebywali w dolinie, zrobili nowa drogę na Iqbal Wall. Nazwali ją The Ski Track a jej trudności sięgają 7a, natomiast długość to 600 metrów.
Próbę zdobycia tej ściany członkowie wyprawy podjęli w ramach aklimatyzacji już na początku pobytu w Charakusie. Była to niestety próba nieudana. Zespół Sean i Nico wycofali się ze swojej drogi z powodu trudności i słabej aklimatyzacji. Natomiast zespół Oli i Adam zjechali na dół po tym kiedy Oli zrzucił kamień wielkości lodówki, który szczęśliwie trafił jedynie w nogę Adama. W efekcie zdarcia dużego płata skóry na kostce i powstania rany która do końca wyjazdu nie chciała zacząć się goić, nie mogłem nosić butów wspinaczkowych i na nowo zrobionych drogach w większości pokonywałem wysokość z pomocą dwóch Sumarów. Od tego momentu moją rola na wyprawie była przede wszystkim pomoc w tym by reszta zespołu mogła jak najłatwiej pokonać wybrane ściany.
Mój udział w tej wyprawie nie byłby możliwy, gdyby nie nagroda im. A. Zawady, stąd też ogromne podziękowania dla prezydenta miasta Gdyni Wojciecha Szczurka, za wsparcie i umożliwienie realizacji marzeń. Dziękuję również wszystkim moim sponsorom, którzy wspierają mnie od lat (HiMountain, La Sportiva, Beal, Summit, Lhotse, Atest) i jak dotąd ciągle wierzą, że coś jeszcze ze mnie będzie. Ogromne uściski również dla najbliższych, którzy zaufali mi kiedy pisałem że wrócę do domu na obu nogach.
|
Zdjęcia z wyprawy:
The Throne Of The Sun Tiger Energy Expedition 2007
|
Blisko półroczna wyprawa “The Throne Of The Sun Tiger Energy Expedition 2007” rozpoczęła się na Alasce, gdzie naszym głównym celem był Mount McKinley. Niestety, samo dotarcie do BC na Lodowcu Kalhitna było niemożliwe, nasza mała Cessna nie była w stanie wylądować na lodowcu. Lądowisko pod wpływem wysokiej temperatury było w krytycznym stanie (szczeliny).
Zdecydowaliśmy się, więc na zdeponowanie części ekwipunku w bazie „Takleetna Air Taxi” w Talkeetnie (wyjazd w maju 2008), udaliśmy się na wschodnie wybrzeże USA, gdzie odwiedziliśmy m.in. Waszyngton i Nowy Jork.
Następnym etapem były kanadyjskie prowincje Alberta oraz British Columbia. Nasz pobyt rozpoczęliśmy w Calgary, gdzie po załadowaniu bagaży do wypożyczonego samochodu, udaliśmy się do parków narodowych Banff i Jasper. W rejonie Columbia Icefield wyszliśmy na Mount Athabasca 3491m n.p.m. droga przez North Glacier. Na szczycie, mino słonecznego nieba, panował huraganowy wiatr i temperatura ok. -25 stopni C. Powpinaliśmy się również na Lodowcu Athabaska, w obrębie, którego prowadziliśmy badania z zakresu glacjologii.
Przemierzając blisko 4000 km odwiedziliśmy Dawson Creek, miasto, w którym rozpoczyna się Alaska Highway. Następnie przez Fort St. John, Whistler i Squamish udaliśmy się na Wyspę Vancouver. Kanadyjska przygoda zakończyła się w stolicy British Columbii, Vancouver skąd udaliśmy się do San Francisco, gdzie po odebraniu na lotnisku samochodu udaliśmy się do Parków Narodowych Yosemite, Great Sequoia, Death Valley, Grand Canyon, Meteor Crater w Arizonie oraz pełen boulderowych głazów Park Joshua Tree.
|
|
Kontynent północnoamerykański opuściliśmy w „Mieście Aniołów”. Po 11-sto godzinnym locie znaleźliśmy się w Santiago de Chile. Kilka dni spędziliśmy nad Oceanem Spokojnym w miejscowości Vina del Mar i wpisanego do dziedzictwa UNESCO Valparaiso, miło spędzając czas w małych knajpkach i zbierając siły do następnego celu.
Po załatwieniu permitu w Mendozie udaliśmy się do Parku Narodowego Aconcagua. Na najwyższym szczycie Ameryki Południowej (6962 m n.p.m.) stanęliśmy 29 listopada 2007, akcje górską utrudniał silny wiatr występujący w partiach szczytowych, który sprawiał, iż, odczuwalna temperatura wynosiła ok. -30, -40 stopni Celciusza. Podczas pobytu nie korzystaliśmy z pomocy mułów ani tragarzy.
„Tierra del Fuego” (Ziemia Ognista) to kolejny etap naszej podróży, zaczynający się w Punta Arenas. Na pokładzie małej awionetki, przez Cieśninę Magellana dotarliśmy do chilijskiej stolicy Ziemi Ognistej miasta Porvenir, gdzie zaczyna się „Koniec Świata”. W Punta Arenas znajduje się również biuro Network Adventure oferujące loty do BC Mount Vinson, w którym załatwiliśmy pierwsze formalności.
Następnie przez Santiago i Los Angeles wróciliśmy do Krakowa, kończąc wyprawę „Tron Słońca Tiger Energy 2007”, po przemierzeniu 70 000 km samolotem i 15 000 drogami lądowymi.
Apollo Michał, Żołądek Marek
|
Zdjęcia z wyprawy:
Tilicho Lake and Peak 2007
|
W dążeniu do poznania świata człowiek coraz częściej przekracza granice biosfery docierając w miejsca nie tylko nie znane nikomu, ale i nie dające żadnych szans na przeżycie choć chwili w bezpośrednim kontakcie z jego ciałem. Podczas pobytu na dnie Rowu Mariańskiego, czy podczas eksploracji kosmosu ciało człowieka w 100% chronione jest od wpływów czynników zewnętrznych. Zapewnione jest odpowiednie ciśnienie, mieszanka oddechowa, temperatura, wilgotność itp. Spośród różnych form eksploracji świata istnieją i takie, w których, mimo przebywania w strefie śmierci, człowiek nie izoluje się całkowicie od środowiska podlegając jego działaniu. Są to - himalaizm oraz nurkowanie głębokie, a szczególnie nurkowanie na dużych wysokościach.
Pomysł eskapady łączącej te, jakże różne od siebie dziedziny, zainicjował człowiek, któremu obie formy nie są obce, bydgoski himalaista (uczestnik 17 wypraw w najwyższe góry świata) i płetwonurek, późniejszy kierownik wyprawy – Jan Kwiatoń. Przygotowania do realizacji zamierzenia odbywały się pod szyldem Ogniska TKKF „Skalny-Fordon” w Bydgoszczy, a patronat honorowy nad przedsięwzięciem objął Prezydent Bydgoszcz Konstanty Dombrowicz.
Celem wyprawy stało się zdobycie siedmiotysięcznika o nazwie Tilicho oraz głębokie nurkowanie (ok. 60m) w jeziorze położonym na wysokości ok. 5 tysięcy m n.p.m. o tej samej nazwie. Planowane były również zejścia pod wodę na głębokość 30 m ze wstrzymanym oddechem. Szczyt i jezioro sąsiadują ze sobą i leżą w Himalajach Nepalu w rejonie Annapurny. Wyprawa miała pionierski charakter, ponieważ nikt dotychczas nie nurkował tak głęboko na wysokości 5 tysięcy m n.p.m. oraz nie było jeszcze wyprawy, której założeniem było jednoczesne osiągnięcie dwóch tak skrajnie różnych celów. Oprócz niebezpieczeństw znanych z doświadczeń związanych ze wspinaczką w Himalajach i Karakorum największym zagrożeniem było nurkowanie na tak dużej wysokości.
W celu zminimalizowania ogromnego ryzyka wynikającego z braku wiedzy i doświadczenia dotyczącego reakcji fizjologicznej organizmu człowieka w tak skrajnych środowiskach, a szczególnie podczas nurkowania, wyprawa została objęta patronatem naukowo - medycznym Krajowego Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej w Gdyni, w którym opracowano metodykę badań. Pracownicy naukowi KOMH (dr n.m. Zdzisław Sićko i dr n.m. Jacek Kot) określili na potrzeby wyprawy specjalne algorytmy dekompresji i zalecenia do nurkowania na tak dużej wysokości.
Po analizach i obliczeniach naukowców zrezygnowano z nurkowań na wstrzymanym oddechu oraz ograniczono planowaną głębokość nurkowania do 30 metrów. W ramach przygotowań do wyprawy, w październiku 2006 r. odbył się rekonesans w rejon przyszłego działania wyprawy. Wyznaczone zostało miejsce bazy nurkowej, oznaczona głębokość w rejonie bazy, lądowisko helikoptera i wiele innych istotnych dla właściwego przeprowadzenia wyprawy elementów, jak również wykonane zostały po raz pierwszy nurkowania na wstrzymanym oddechu do 8 m zdjęcia dna jeziora.
W czasie poprzedzającym wyprawę zespół brał udział w obozach przygotowawczych w Tatrach i Andach Peruwiańskich m.in. mających sprawdzić opracowaną na użytek wyprawy technikę nurkowania w akwenach leżących na dużych wysokościach.
Po wielomiesięcznych przygotowaniach ekipa nurków i wspinaczy wyleciała z Warszawy 20 września 2007 r. zmierzając do Kathmandu, pierwszego punktu wyprawy, gdzie przez kilka dni odbywały się bezpośrednie przygotowania (m.in. kompletowanie sprzętu) do wyruszenia w rejon działania wyprawy. Odbyto także briefing w Ministerstwie Sportu, Turystki i Lotnictwa Cywilnego rządu Nepalu, w trakcie którego uzyskano oficjalną zgodę na ekspedycję. Po kilkudniowych przygotowaniach, 27 października wyruszyła karawana, która po 8 dniach wędrówki dotarła w rejon jeziora Tilicho. |
|
W tym czasie, na skutek skrajnie niekorzystnych warunków pogodowych (uniemożliwiających nawet założenie baz w planowanych miejscach oraz będących przyczyną kilku wypadków), Zmieniono plan dalszego działania dostosowując go do realiów.
W tej sytuacji cały wysiłek skoncentrował się na realizacji głównego i pionierskiego celu – nurkowaniu w jeziorze Tilicho i badaniach naukowych. Zmieniono miejsce bazy nurkowej możliwej do założenia w takich warunkach. Założono też bazę wysuniętą w rejonie głębi Tilicho. Zatknięcie biało-czerwonej flagi w bazie było sygnałem do rozpoczęcia nurkowania.
W dniu 13.10.2007 r. rozpoczęto bezpośrednie przygotowania do nurkowania. Marek Kryże, członek nurkowej części ekipy, za pomocą echosondy dokonywał analizy dna i głębokości. Następnego dnia założono bazę wysuniętą w rejonie głębi Tilicho oraz przygotowano miejsce nurkowania (boja, lina upustowa, lina asekuracyjna, namiot do badań medycznych i ewentualnej reanimacji). Tego dnia na głębokość 15 m nurkowanie odbyli Marek Kryże i Tomasz Witkowski, którzy tak przed jak i po nurkowaniu poddani zostali serii badań medycznych i trwającej 12 godzin obserwacji. W kolejnym dniu na tę samą głębokość pod wodę zeszli Michał Brajta i Jan Kwiatoń. Oni również przechodzą badania. W trakcie ich nurkowania gwałtownie załamała się pogoda, nastąpiły intensywne opady śniegu połączone z wiatrem.
16 listopada wyznaczono do nurkowania 2 osoby: Michała Braję i Tomasza Witkowskiego. W skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych, przy akompaniamencie coraz częściej schodzących lawin, osiągnęli oni bezpiecznie planowaną głębokość 30 m, ustanawiając tym samym rekord świata w tej kategorii nurkowania. Przez cały ten czas przeprowadzane były badania i obserwacja nurków.
Wskutek ciągle pogarszających się warunków pogodowych i coraz bardziej realnego zagrożenia odcięcia od świata podjęta została decyzja o przerwaniu dalszej akcji nurkowej i natychmiastowej ewakuacji ludzi z bazy do położonego ok. 1000 m niżej Tilicho Base Camp Hotel, która nastąpiła następnego dnia.
Mimo wszystkich przeciwności udało się więc przeprowadzić sześć nurkowań zdobywając oprócz bogatego materiału naukowo-medycznego rekord świata polegający na osiągnięciu największej głębokości na wysokości 4919 m n.p.m. Wspomnieć należy, że nie było dotychczas żadnych wiarygodnych materiałów naukowych nt. nurkowania na poziomie powyżej 4000 m n.p.m. Po osiągnięciu rekordowej głębokości w dnie jeziora została zatknięta biało-czerwona flaga z podpisami uczestników wyprawy.
Powrót do Katmandu, przy niesprzyjającej pogodzie, zajął kolejne 8 dni. W stolicy Nepalu w trakcie przygotowań do powrotu, uczestnicy odbyli kolejne spotkanie w Ministerstwie, gdzie uznano ich pionierskie dokonanie oraz określono wyprawę jako pierwszą wyprawę nurkową w Himalajach. Wyrażono również nadzieję, że zapoczątkuje ona większe zainteresowanie tą formą poznania tajemni tak Himalajów jak i naszych organizmów. Członkowie ekspedycji powrócili do kraju 6 listopada 2007 r.
Rekord ustanowiony przez Polaków oprócz wymiaru sportowego pociąga ze sobą także korzyści w wymiarze naukowym i otworzy zapewne nowa kartę w dziedzinie głębokiego nurkowania na dużych wysokościach. Wyniki badań wykonanych po kolejnych nurkowaniach w tak skrajnych warunkach zostały przekazane do Krajowego Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej oraz organizacji Divers Alert Network Europe celem przeprowadzenia analiz. W przyszłości z pewnością posłużą kolejnym śmiałkom chcącym podjąć podobne wyzwania. Cieszy niezmiernie fakt, że to właśnie Polacy dokonali tak pionierskiego wyczynu i pokonali kolejną poprzeczkę ludzkich możliwości. |
Zdjęcia z wyprawy:
|
|